niedziela, 8 stycznia 2017

Mroźna zima

Na dworze mroźno, a ja już dawno tęsknię za ciepłem, ale jak to zostało kiedyś powiedziane "taki mamy klimat" ;) Plusem tego jest, że w taką pogodę wychodzą piękne zdjęcia.

Zapraszam na krótka niedzielną fotorelację:










Miłego popołudnia życzę!
Pozdrawiam cieplutko
Iza

czwartek, 5 stycznia 2017

Roczna nieobecność

Mnóstwo szczęścia w Nowym Roku!
Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zagląda, bo przyznam szczerze, że sama też tu dawno nie zaglądałam... Wybaczcie, ale ze wszystkim jestem mocno w tyle... Już się tłumaczę ;)
Rok 2016 był dla mnie rokiem niezwykle intensywnym. Ostatni post był o tym, że moja mama przeprowadziła się do nowego mieszkania, a ja jej pomagałam w urządzaniu. Tak więc mieszka już rok, jest zadowolona z efektu finalnego wystroju (chociaż początkowo białych mebli w kuchni i szarych ścian nie chciała) i zadomowiła się na dobre :)
Dla mnie poprzedni rok był pracowity, ponieważ oprócz robienia doktoratu, prowadzenia zajęć ze studentami, pisania prac naukowych, jeżdżenia na konferencje, znalazłam dodatkową pracę w laboratorium jednej ze znanych firm zielarskich (na 1,5 roku zastępstwa). I od marca podjęłam się dodatkowego zajęcia... Czasu wolnego przyznam się szczerze, że nie miałam w ogóle... 7-15 praca na etacie, po pracy na uczelnię robić swoje badania i prowadzić zajęcia ze studentami, do domu wracałam 19-20 i tak codziennie... Chyba że zdarzały się dni, że w między czasie występowałam na konferencji (bo jako doktorantka musiałam)... W wakacje nigdzie nie wyjechałam, bo urlop jaki mi przypadał od marca (całe 1,6 dnia za miesiąc przepracowany), wykorzystałam na dni kiedy musiałam być na uczelni.
Za to w październiku byłam na konferencji na Słowenii (to był mój wakacyjny "urlop"). Słowenia jest przepiękna! Alpy mnie zachwyciły...





Resztę października minęło mi na pracy... W listopadzie jednak złożyłam wypowiedzenie z pracy na etacie, ponieważ czekała mnie na uczelni perspektywa dużego projektu, a nie pogodziłabym już tylu zajęć, tym bardziej, że doktorat sam się nie zrobi ;)

Ale to nie dosyć niespodzianek na rok 2016:) Na początku grudnia byłam na konferencji naukowej w DUBAJU ! ;) Niby kilka dni, ale zawsze coś. W Polsce była wtedy temperatura minusowa, a w Emiratach 30 stopni ;) Było przecudownie! Przepych, przepych i jeszcze raz przepych. Dubaj można określić w jednym zdaniu: "Ludzka wyobraźnia to jedyne ograniczenie w Dubaju" ;)
Krótka fotorelacja:








Konie pokryte 24-karatowym złotem (dużo ich tam było...)

Najwyższy budynek świata (aż nie załapał się cały na zdjęcie ;) )



W tym miejscu od godziny 18 do 21 co pół godziny przy największym centrum handlowym The Dubai Mall przy akompaniamencie muzyki odbywa się pokaz tańczących fontann... Wspaniałe widowisko...




A na koniec szczęśliwa ja ;)

To takie krótkie streszczenie ubiegłego roku, choć działo się mnóstwo rzeczy. Rok 2016 zakończył się u mnie bardzo dobrze, a rok 2017 rozpoczął się równie ciekawie ;)
Obiecuje nadrobić zaległości, których narobiłam w poprzednim roku ;)

Pozdrawiam serdecznie
Iza

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Przedsmak nowej kuchni i błyskawiczna przekąska

Dawno nie publikowałam nic na blogu, a spowodowane jest to przeprowadzką. Właściwie to przeprowadzką mojej mamy, a co za tym idzie trochę i moją, ponieważ część rzeczy mam jeszcze w rodzinnym domu. W każdym razie zamieszania było, jest i pewnie w najbliższym czasie będzie nie mało... Najważniejsze że zdążyliśmy przed Świętami. W sumie w ostatniej chwili, ponieważ dzień przed Wigilią zwoziłam pierwsze rzeczy do nowego mieszkania. Mamy jeszcze bardzo dużo do przewiezienia i trochę opornie nam to idzie...
W całym tym zamieszaniu nie zrobiłam żadnego porządnego zdjęcia :) Na razie mogę jedynie zaprezentować Wam przedsmak kuchni - zdjęcie zrobione 2 dni przed przeprowadzką:



Jak już trochę się zadomowimy, na pewno zrobię jakieś zdjęcia :)

W tym całym rozgardiaszu stałam się mistrzem przygotowywania szybkiego jedzenia, więc podzielę się z Wami najnowszą przekąską na niespodziewane przyjście gości, których w ostatnim czasie mamy wielu.

Zawijana szynka i pałeczki z ciasta francuskiego - przepis

Potrzebujemy:
- szynkę szwarcwaldzką
- opakowanie świeżej rukoli
- pomidor pokrojony w ósemki
- ogórek pokrojony w słupki
- ciasto francuskie

Mega proste wykonanie:
- na brzeg plastra szynki układamy garść rukoli, kawałek pomidora i kawałek ogórka - zwijamy i spinamy wykałaczką,
- ciasto francuskie smarujemy przecierem pomidorowym, posypujemy bazylią i oregano, kroimy na długie i cienkie prostokąty (tak aby powstały "pałeczki"); pieczemy w 150 C, około 15 min.

Gotowe!
Szybko, prosto i smacznie :)

Możemy przygotować do tego sos żurawinowy - majonez + ketchup + żurawina ze słoika + curry do smaku - wymieszać i mamy gotowy dip :)





Pozdrawiam serdecznie!
Iza

środa, 9 grudnia 2015

Zamieszanie i mieszkanie

Moje życie ogarną totalny chaos.  Tak zwariowanego czasu jeszcze nie miałam do tej pory. Październik i listopad upłynął mi na bardzo intensywnej pracy, zarówno zawodowej jak i tej domowej. Przede wszystkim priorytetem było nadrobienie zaległości, które się nawarstwiły. Kilka projektów i raportów do oddania, godziny w pracy i w domu. W między czasie w każdy weekend jeździłam do mamy i monitorowałam postępy remontu. Powiem Wam, że jak na tak małe mieszkanie remont trwał strasznie długo. W prawdzie mieszkanie remontowane było generalnie (oprócz łazienki), ale nasz "majster" chyba nie miał chęci do pracy. Przychodził na kilka godzin dziennie, tylko kiedy mu się podobało... Na szczęście swoją część już zakończył. No niestety tu zaczął się czas drugiego "majstra" tym razem od mebli. Wymiary wzięte były w sierpniu, a tu zastał go grudzień i do tej pory mamy tylko szafę na korytarzu (sama jeszcze jej nie widziałam) i stelaż mebli kuchennych (podobno doszedł też blat po tym weekendzie- nie widziałam).
Miejmy nadzieję (proszę trzymajcie kciuki), że mama wprowadzi się na święta do nowego mieszania - należy jej się w końcu odpoczynek od tego wszystkiego.
Pokażę Wam choć kilka migawek z nowego mieszkania:








Wiem, że u Was na blogach panuje już świąteczna atmosfera. My w tym roku jakoś jej nie czujemy. Chyba jedynymi dekoracjami świątecznymi, o których rozmawiamy to nowa dekoracja na cmentarz... Nie umiem wyobrazić sobie jakoś świąt w tym roku, bez taty będzie nam na pewno ciężko. Niestety tak się stało, a my musimy sobie jakiś radzić. Może w ostatnim tygodniu pomyślę o jakichś dekoracjach. Kupiłam już nawet w Rossmanie drewniane i wiklinowe zawieszki gwiazdki w baaardzo atrakcyjnej cenie. Na razie leżą na półce, bo nie wiem nawet, w którym domu będziemy świętować. Za 2 tygodnie zobaczymy :)

Pozdrawiam serdecznie
Iza

środa, 11 listopada 2015

Szarlotka z kaszy jaglanej

Ostatnio nie mam na nic czasu - nawarstwiły mi się w pracy zaległości, przychodzę do domu i jakoś staram się je nadrobić. Weekendy również mam zajęte, ponieważ mama kończy remont mieszkania, a przy tym jest masę załatwień. Wciąż czekamy na meble kuchenne i dopiero wtedy się przeprowadzamy (a właściwie mama, bo ja jestem weekendowym gościem). 

Niedawno natknęłam się na przepis na ciasto z kaszy jaglanej - łatwe i szybkie, czyli idealne dla mnie. Byłam ciekawa smaku takiego ciasta, więc zmodyfikowałam kilka przepisów, tak żeby było najszybciej i najprościej i tak oto powstała szarlotka z kaszy jaglanej.



Zdecydowanie jest zdrowszą wersją zwykłej szarlotki. Kasza jaglana ma bowiem właściwości lecznicze, odkwasza organizm, ma dużo witamin z grupy B, witaminę E, krzemionkę mającą zbawienny wpływ na włosy, skórę i paznokcie. Jest ona także źródłem lecytyny, która korzystnie wpływa na pamięć i koncentrację oraz reguluję poziom cholesterolu we krwi. Kasza jaglana nie zawiera glutenu, nie uczula, ma mało skrobi, za to dużo łatwo przyswajalnego białka.

Szarlotka z kaszy jaglanej

Składniki:
- 2 szklanki kaszy jaglanej
- 2 szklanki wody
- jabłka starte na tartce
- cukier (wedle uznania, u mnie tylko 2 łyżki)
- 1 szklanka mleka
- cukier waniliowy
- cynamon

Wykonanie:
Kaszę zalewamy wrzątkiem i przepłukujemy 2 razy zimną wodą, aby pozbyć się goryczki.
W garnku zagotowujemy wodę z cukrem, wsypujemy kaszę i gotujemy na małym ogniu, aż wchłonie całą wodę (ok. 15 min.). Wystudzoną kaszę blendujemy, dodając mleko i cukier waniliowy. 
Połowę masy jaglanej wykładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Na to kładziemy starte jabłka, posypujemy cynamonem i wykładamy resztę masy jaglanej. Pieczemy około 40 min w 180 C.




Ciasto z kaszy jaglanej jest pyszne i zdrowe. W ogóle ja to jestem fanką chyba każdej kaszy :)
Dla przypomnienia polecam zajrzeć jeszcze do przepisu na ciasto z kaszą manną (KLIK).

Smacznego!

Pozdrawiam
Iza


środa, 21 października 2015

Bratysława deszczową porą

W poprzednim tygodniu od środy do niedzieli miałam kolejny wyjazd służbowy. W ogóle w tym roku jakoś sporo miałam tych wyjazdów: Kraków, Gdańsk, Austria, Węgry, a teraz Słowacja. Domatorką jednak chyba i tak pozostanę :)
Mój wyjazd oczywiście po raz kolejny był związany z konferencją naukową, a przy okazji mogłam sobie pozwiedzać. W Bratysławie ostatni raz byłam bardzo dawno temu, bo w podstawówce i w sumie niewiele z tego pamiętam. Po tym wyjeździe, mimo niesprzyjającej pogody stwierdziłam, że mogłabym tam mieszkać na stałe. Piękne i czyste miasto, w którym żyją bardzo przyjaźni i pozytywni ludzie.
Traf chciał, że akurat teraz spora część ulic jest w przebudowie, więc ciężko było mi dostać się do niektórych miejsc. 






Zachwyciły mnie liczne figury w centrum handlowym












Ostatniego dnia miałam również okazję zobaczyć bardzo duże gospodarstwo ekologiczne i wytwórnię oleju słonecznikowego.
W gospodarstwie zostaliśmy poczęstowani śliwowicą o 10 rano! :)


I wytwórnia oleju słonecznikowego, zarówno konwencjonalnego jak i ekologicznego. Olej ekologiczny u producenta ma zaskakująco niską cenę - butelka litrowa za 2 euro, czyli podobnie jak u nas za olej nie ekologiczny.
Miałam też okazję zasmakować jeszcze nie przefiltrowany olej, miał kolor smaru, ale był pyszny :)










Pomimo deszczowej i chłodnej pogody Słowacja mnie urzekła.
Z całą pewnością mogę polecić Wam Bratysławę, jako wspaniale miejsce do wypoczynku.

Pozdrawiam
Iza